blog portalu odstresowani.pl
Fight Club
icon clock Listopad 7, 2018

Pierwsza zasada klubu walki: nikt nie mówi o jakości pisania

Powieść Chucka Palahniuka to kuszące zgłębianie przemocy, polityka tożsamości mężczyzn i bardzo osobliwa forma terapii, którą są walki – ale spójrzmy na umiejętności stojące za książką.

Pierwszą rzeczą, o której mówi większość krytyków w związku z Fight Club Chucka Palahniuka jest polityka. Drugą rzeczą, o której mówią, jest także polityka. Trzecią i czwartą są pytania o męską tożsamość oraz przemoc (które są również, rzecz jasna, kwestiami politycznymi). Potem mogą być dyskusje na temat bogów ojców, Nietzschego, terroryzmu, terapii, transgresji i wszystkich innych pomysłów, które Palahniuk przekazuje w sposób zdecydowany i prowokujący.

Jedną rzeczą, o której często nie mówią, jest samo pisanie.

Dziesiątki artykułów o prawdziwym życiu w klubach walki, o „konstrukcjach męskości”, patriarchalnej mocy i tym podobnych oraz opinie na temat polityki – tego jest pełno w Internecie w odniesieniu do książki, to, czego nie ma, to dyskusja o książce jako dziele sztuki. Wynika to częściowo z faktu, że wydano ją w 1996 r., tuż przed rozpoczęciem w Internecie mody na recenzowanie książek dla potomności. Być może dlatego, że nie było tak wielu krytycznych recenzji w pierwszej kolejności. Trzeba było trochę czasu, aby Fight Club stał się wielki: kiedy wyszło na jaw, że była to debiutancka powieść nieznanego pisarza z początkowym nakładem 10 000 egzemplarzy (której sprzedanie zajęło lata).

Pomysły i polityka w Fight Club są tak przytłaczające, że trudno jest skupić się na nim po prostu jako na piśmie. Pomysły w tej książce są proste, a postaci charyzmatyczne. W końcu umiejętność pisania sprawia, że ​​wszystkie te koncepcje i pomysły mają taki wpływ. Tylor Durden może wywoływać niekończące się kontrowersje, ale nie ma argumentów na temat tego, jak mocno on się wyraża:

„To jest twoje życie i jego zakończenie w jednej chwili.”

„Nie chcę umrzeć bez blizn.”

„Rzeczy, które posiadałeś, teraz są twoimi właścicielami.”

„Chciałem zniszczyć wszystko, czego nigdy nie miałem”.

„Kupujesz rzeczy, których nie potrzebujesz, za pieniądze, których nie masz, by zaimponować ludziom, których nie lubisz”

Ta książka jest bez końca cytowana – są szanse, że słyszałeś już wszystkie te słowa wielokrotnie. Fight Club jest wart zachowania chociażby dla swoich aforyzmów.

W wywiadzie dla Observer z Palahniuk w 2005 roku, Sean O’Hagan napisał: „Gdybym zgadywał, dlaczego Chuck Palahniuk ma tak dużo pieniędzy i tak oddaną globalną bazę fanów, powiedziałbym, że to głównie dlatego, że pisze powieści dla ludzi, którzy normalnie nie czytają powieści”. Mówi się także, że Dan Brown odwołuje się do osób, które normalnie nie czytają dużo – a założeniem, które zawsze biorę z tego, jest to, że jego proza ​​jest tak zła, że biedni ludzie nigdy nie otworzą kolejnej książki. Nie mam takich zmartwień z Palahniuk.

„Lubię się ścigać” – powiedział autor O’Hagan. „Staram się opowiadać historię tak, jakby ktoś opowiedział ci historię w barze, z tym samym rodzajem czasu i tempa … Chcę, tej bezpośredniości, kiedy czytam powieść. Nie chcę wszystkich innych obcojęzycznych rzeczy, tych wszystkich abstrakcyjnych opisów z gówna”.

Fight Club jest skromny, szybki i bezpośredni. Nie chodzi tylko o to, że nie ma żadnego owijania w bawełnę – nie ma nawet wielu przymiotników. Ale jest wiele ważnych czasowników: ludzie zawsze robią różne rzeczy, akcja zawsze idzie naprzód. Jest energia. Zdania są odważne i rytmiczne:

„Trzymałem twarz pana anioła jak dziecko lub piłkę nożną w zgięciu ręki i uderzałem go kostkami palców, waliłem go, aż jego zęby pękły i przebiły się przez jego usta. Później pogruchotałem go łokciem, aż wpadł mi przez ramiona w kupę u moich stóp. Aż skóra na jego kościach policzkowych była cienka i stała się czarna.”

Pisanie w ten sposób wymaga talentu, a Palahniuk demonstruje w tej książce ogrom rzemiosła. Jest pełen trików i sprytnych zwrotów, ale – i to jest prawdziwa umiejętność – nie tak często, żeby to zauważyć. Nic nie stoi na przeszkodzie tej żywej historii. Nawet kiedy człowiek przerzuca się z pierwszej osoby na drugą, wydaje się to naturalne, sprytnie sprawiając, że czytelnik czuje się współwinny i sugeruje męczące zmieszanie narratora:

„Czy śpię? Czy w ogóle spałem? To jest bezsenność”.

„Postaraj się trochę odprężyć przy każdym oddechu, ale serce wciąż bije, a myśli tornado w twojej głowie”.

Ten stale przesuwający się narracyjny głos otwiera drogę do wielkiego odkrycia, że ​​Tyler Durden i narrator mają więcej wspólnego niż ich adres i skłonność do walki. Sprytny jest fakt, że Palahniuk ukrywa tę tajemnicę na pierwszy rzut oka, od pierwszego akapitu:

„Tyler dał mi pracę jako kelner, po tym, jak ten sam Tyler wepchnął mi pistolet do ust i powiedział, że pierwszym krokiem do wiecznego życia jest śmierć. Jednak przez długi czas Tyler i ja byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Ludzie zawsze pytają, czy wiedziałem o Tylerze Durden…”

Ponowna lektura książki pozwala odkryć jak cenne były te wskazówki. Zakładam, że Palahniuk świetnie się bawił konkretyzując akcję, a jednocześnie sprawiając, że czytelnik po raz pierwszy wystarczająco rozprasza uwagę, że stale jest zaskoczony. Ponowna lektura Fight Club nagradza dodatkową uwagę, i właśnie dlatego ludzie nadal będą o tym mówić, długo po tym, jak cała nasza obecna polityka jest niczym innym, jak złą pamięcią.

icon facebook share icon twitter share

Dodaj komentarz

Bitnami