„Ty”, czyli dlaczego obsesja nie jest miłością

Jak by to było, gdyby Dan z „Plotkary” nabrał romantycznej obsesji na punkcie Sereny i wykorzystał media społecznościowe jako kluczowy element swojej manipulacji.

Romantyczna pobłażliwość, a przynajmniej przedłużona tolerancja męskich zachowań była jednym z filarów nasyconej telewizją chwili znanej jako Peak TV.

To nie tylko Don Drapers, Tony Sopranos, Walter Whites i Stringer Bells, wielcy antybohaterowie w centrum klasycznych pokazów. Chuck Bass podjął próbę gwałtu na nieletniej dziewczynie w pilotażowej Plotkarze, a następnie został przedstawiony jako romantyczna postać w całym cyklu, nawet po tym, jak potraktował swoją dziewczynę jako własność w zamian za hotel. Fani Buffy – postrach wampirów zaakceptowali wątpliwe przejście Spike’a od przeciwnika do potulnego baranka, a nawet, w wielu przypadkach, zlekceważyli próbę gwałtu. Nawet Dexter Morgan, z licznymi ciałami liczonymi w dziesiątkach i deklarowaną antypatią do wszystkiego miłosnego, może pochwalić się szeregiem wzdychających kobiet.

Ruch #MeToo nie jest przypadkowy. Telewizja przez dziesięciolecia utrwaliła pogląd, że niezależnie od tego, jak okrutny i wyrachowany jest zły chłopiec, rehabilitacja i odkupienie są tuż za rogiem.

Główny bohater adaptacji powieści Caroline Kepnes Ty gra Penn Badgley. Wciela się w postać Joe Goldberga, pracownika małej księgarni, który zakochuje się dosyć szybko i w dziwny sposób w klientce Guinevere Beck (Elizabeth Lail), absolwentce i początkującej pisarce o wątpliwym smaku wobec mężczyzn i przyjaciół oraz ogólnych wyborach życiowych. 

Miłość od pierwszego wejrzenia… Tak, komedie romantyczne od dawna nas uczą, że jest to nie tylko jest akceptowalna – to aspiracja. Joe nie jest jednak bohaterem komedii romantycznej. Zamiast poznawać naszą bohaterkę przez zwykłe interakcje, zabiera się do mediów społecznościowych, aby dowiedzieć się o Beck (jak nazywają ją wszyscy jej przyjaciele) wszystkiego, czego się da. Posuwa się do prześladowania, aby dowiedzieć się o niej jeszcze więcej. Wykorzystuje do tego swój podejrzany wygląd aby zwrócić uwagę jej najlepszej przyjaciółki Peach (Shay Mitchell) oraz ultra podstępnego chłopaka Benjego (Lou Tayolr Pucci). Bliscy Beck mają rację, ponieważ Joe nie potrafi odróżnić miłości od obsesji i nie ma granic, jeśli chodzi o jego chęć manipulowania swojej drogi do serca wybranki.

Joe jest psycholem. Ale jest przy tym sympatyczny, a jego wewnętrzny monolog, który steruje fabułą, jest zaprojektowany tak, aby był rozsądny, z pełzaniem na krawędzi, a nie odwrotnie. Z racji swojej decyzji o odgrywaniu roli „miłego faceta”, zdecydował, że bardziej zasługuje na Becka niż którykolwiek z mężczyzn w jej otoczeniu. Dzięki wiedzy zdobytej na jej kanałach na Twitterze i Facebooku, uznał, że zna ją lepiej niż ona sama. Na podstawie tego, co postrzega jako własną przyzwoitość i co postrzega jako swoją miłość do Becka, Joe stał się arbitrem moralnego zachowania we wszechświecie. Jeśli się nad tym zastanowić, jest to dokładnie to, co Dan Humphrey, postać Badgleya w Plotkarze, czy zrobił, lub co by zrobił, gdyby Chuck Bass był jedną z alternatywnych osobowości Dana Humphreya. To część, która mogłaby być zagrana bardziej interesująco i wiarygodnie przez aktora, ale w oczach Badgleya panuje chłód, który działa doskonale. Producenci byli zachwyceni aktorem ze względu na jego bagaż artystyczny.

Postać grana przez Lail działa dokładnie w odwrotny sposób. Nie można jej jednoznacznie określić. Widzimy Beck w sposób w jaki widzi ją Joe, jej przyjaciółka, jej chłopak, a to ciągle ta sama osoba. W zależności od sceny możesz wyobrazić sobie ją jako niewinną ofiarę lub współwinną zbrodni. Jeśli gra aktorska Lail jest niewyraźna i niezdecydowana, istnieje duża szansa, że ​​jest to zamierzony proces. 

Joe uważa, że ​​jest człowiekiem głębi i wyrafinowania, wydaje się być typem faceta, o którym marzą kobiety, a w głowie zawróciła mu kobieta na pozór wyjątkowa. I tak jak nic nie uraziłoby jego wrażliwości bardziej niż powiedzenie, że jest tylko drapieżnikiem odmiany ogrodowej, tak samo jego ego nie byłoby w stanie wskazać, że prawdopodobnie wpadł na dość prostą, uroczą blondynkę z problemami z tatusiem.

Zrozumiałe, Badgley odnajduje idealną równowagę uroku, który wystarczy, by sprzedać zarówno swoje najgorsze tendencje, jak i dlaczego Beck może uznać tego nieznajomego za wystarczająco intrygujący, by rozważyć jego zaangażowanie, gdy tylko jego zaangażowanie się nasili. 

Choć od samego początku jesteśmy całkowicie osadzeni w punkcie widzenia Joe, gra aktorska i wydajność Badgley robią to na tyle, aby zapewnić, że nie jest to wygodne doświadczenie, nawet gdy poznajemy go coraz głębiej. 

Mówi o tym, co w życiu jest zbyt prawdziwe: bohater opowieści może, z innej perspektywy, być naprawdę czarnym charakterem. Im więcej poznajemy Joe, tym bardziej wiemy, że się go boimy, ale widzimy też, skąd pochodzi. To niebezpieczne… ale czasami niebezpieczeństwo może być ekscytujące. Zbyt łatwo jest się uzależnić.

odstresowani_admin
Autor artykułu:
odstresowani_admin