E razy 3

Ego stanowi motor napędowy naszych realnych działań. Jeśli nasze ego podupada na kondycji, może nam grozić potrójne E: egoizm, egocentryzm i egotyzm. Nie brzmi zbyt dobrze. Wyrazy o przedrostku „ego” nie kojarzą się pozytywnie. Ale czy słusznie?

Ego – a co to takiego? 

Łacińskie ego dosłownie oznacza „ja”. Termin ten został wprowadzony przez Zygmunta Freuda i występuje obok id i superego. Wszystkie trzy komponenty tworzą osobowość. Ego stanowi most pomiędzy biologicznym id, a moralnym superego. W świecie rzeczywistym ma godzić potrzeby obu sfer.  Procesy po części są świadome, a po części kierowane przez meandry nieświadomości. I właśnie to, co nieświadome jest kluczem. W nieświadomości zatopiony jest nasz materiał patogenny – przykre wspomnienia, porażki, traumatyczne wydarzenia itp. Są to też nieprzyjemne ślady dzieciństwa, w postaci niezaspokojenia w zakresie czterech podstawowych potrzeb: opieki i troski, bezwarunkowej akceptacji, samodzielności i autonomii oraz identyfikacji własnej płci biologicznej.

Nieświadome skutki

Z racji tego, że wszystkie te doznania zamieszkują nieświadomość, emocje, które im towarzyszą nie zostają przepracowane. Skutkiem tego jest kształtowanie się pewnych mechanizmów obronnych, które mają nas chronić przed ewentualnym zranieniem. W dużej mierze to właśnie one kierują naszym zachowaniem i decyzjami, które podejmujemy np.dowartościowanie naszego ego. Jedna z koncepcji analitycznych obrazuje ego jako racjonalnego dorosłego. Id jest odpowiednikiem biologicznego dziecka, a superego to moralny rodzic. Będąc dorosłym, nasze ego również powinno być dojrzałe. Powinniśmy przede wszystkim zauważać i szanować ego ludzi w naszym otoczeniu. Na poczucie własnej wartości i późniejsze postrzeganie innych mogło wpłynąć niezaspokojenie którejś ze sfer id, czyli biologicznych i psychicznych potrzeb. Przekłada się to na późniejszą ocenę moralną superego.Dużo mądrych słów, ale co to znaczy? Że możemy mieć bardzo niskie poczucie wartości, a balonik ego już nie jest tak jędrny i elastyczny. Wtedy nasze ego domaga się uwagi i za wszelką cenę próbuje napompować balonik, a tym samym udowodnić sobie i światu własną wartość. Zaczyna działać na trzy sposoby.

E jak egocentryzm

Czyli postawa, w której traktujemy własną osobę jako centrum wszechświata. Otaczającą nas rzeczywistość postrzegamy jedynie z własnej perspektywy. Żadnej empatii. Postawa godna przedszkolaka, dla którego bycie najważniejszym nie kłóci się z moralnością. W teorii rozwoju Jana Piageta jest to charakterystyczne dla dzieci do 7. roku życia, bo nie potrafią jeszcze patrzeć na świat oczami innych. To tak zwany egocentryzm myślenia. Dzieci w tym wieku bez problemu uśmiercą pająka lub uderzą kolegę – brak empatii uwalnia agresję. Zdarza się, że ten etap w rozwoju człowieka nie zamyka się wraz z osiągnięciem pewnego wieku. Dorosły egocentryk jednak nie jest już agresywny fizycznie, a bardziej uderza w psychikę. Jego zdanie jest najważniejsze, a poglądy innych celnie wrzuca do jednego worka z napisem „i tak wiem lepiej” a on sam obraża i drwi. Egocentryk najlepiej wie jak jest zbudowany świat i co jest najlepsze. Narzuca swoja wolę, ignoruje innych i żąda aby cały świat dostosował się właśnie do niego. Jest głównym aktorem na arenie życia, a reszta pozostaje wyłącznie bladym tłem. Jego domeną jest postawa roszczeniowa, bo wychodzi z założenia, że wszystko mu się odgórnie należy.

E jak egoizm

Jak kiedyś rzekł Herkules Poirot – słynny detektyw z powieści Agathy Christie – „Wszyscy jesteśmy egoistami, tylko nie wszyscy się do tego przyznajemy”. I jest to prawda. Z jednej strony jesteśmy egoistami, ale również altruistami – chętnie bierzemy, ale i potrafimy też dawać. Ale czy jednocześnie? Zazwyczaj jeden z biegunów – egoistyczny lub altruistyczny – jest bardziej widoczny, gdy drugi jest skrywany. Jeżeli dominujący jest egoizm, wtedy nastawiamy się na branie nie bacząc na konsekwencje wobec innych. Altruista przeciwnie, podzieli się ostatnim kawałkiem chleba i mimo, że będzie głodny, to szczęśliwy.  

E jak egotyzm

Dwa tygodnie temu udało mi się uniknąć kolizji, bo jestem świetnym kierowcą, ale wczoraj były takie dziury w drodze aż jazda skończyła się w rowie”. To przykład egotyzmu atrybucyjnego, czyli typowa wymówka egotysty – każdy sukces jest jego zasługą, a porażka nigdy nie jest z jego winy. Jest to zaborcza autopromocja. Przesadne podkreślanie swojej wartości, wyolbrzymianie umiejętności, zasług oraz poziomu wiedzy. Zachłanne domaganie się uwagi i pochwał na swój temat, oczywiście nie stroniąc przy tym od arogancji. Osiągnięcia innych nie stanowią żadnego powodu do dumy w oczach egotysty. Krytyka jest odbierana jako atak i wywołuje narcystyczny gniew. Nie bez powodu nadmierny egotyzm został okrzyknięty królową ludzkich wad.

Żegnaj ego, witaj ego – ale zdrowsze

Niewątpliwie warto jest dbać o innych i czasami, chociaż na chwilę, porzucić swoje ego. Nasze poczucie wartości w odpowiedniej dozie może przybrać zdrowe oblicze. Egoizm może być asertywny, bo przecież można dbać o siebie nie zapominając o innych. Nasza osobowość będzie stabilniejsza gdy dodamy do niej łyżkę egotyzmu, bo wtedy dowiemy się co myślą o nas inni. Pewny siebie egocentryk będzie próbował zmieniać świat, gdyż ma wizję lepszego miejsca, które mógłby stworzyć. Zrobi to, czemu inni się tylko biernie przyglądają. Wszystko to podnosi poczucie wartości, wypełniając nasze ego. Najważniejsze jest by, jak we wszystkim, zachować umiar.

Pokonaj stres z ODSTRESOWANI.PL. Śledź również nasz fanpage żeby nie przegapić nowości.

odstresowani_admin
Autor artykułu:
odstresowani_admin